Spojrzał ze ściśniętym gardłem na nagą postać leżącą zaledwie kilka metrów od niego. Wszyscy zebrali się tu tylko w jednym celu... aby z dzikim obłędem w oczach przyglądać się śmierci bezbronnej kobiety. W czym tak bardzo zaszła im za skórę? Była mugolką.
Nędznym wybrykiem natury, według nich. Kimś... Nie... Czymś, co trzeba zgładzić, upodlić, wybić. Na zwykłych, niemagicznych ludzi patrzyli z odrazą, z pogardą. Status krwi był dla nich ważniejszy niż uczucia i wszystko inne.
Tak więc, biedna i bezbronna kobieta leżała niczym zwierzę na zimnych kafelkach, związana za pomocą zaklęcia. Nieprzytomna z niewyobrażalnego bólu, jaki zadano jej podczas tortur dwudziestoma batami. Jej nagie plecy pokryte były paskudnymi ranami, pręgami, z których nadal sączyła się obficie krew, zdobiąc szkarłatem białe kafle.
Nikt nie opatrzył jej ran, nikt nie ulżył jej w potwornym cierpieniu.
Zamiast tego patrzyli na nią chciwie, oczekując sceny jej egzekucji. Chorzy sadyści.
Nagle, z charakterystycznym trzaskiem, tuż obok kobiety teleportowała się wysoka postać w ciemnozielonej szacie. Nie można by powiedzieć o tej postaci, że jest człowiekiem. Nie, nie przypominała ona człowieka. Twarz, o szarym odcieniu, miała jakby zdeformowaną. Pozbawiona jakiegokolwiek owłosienia, nosa... Oczy, głęboko osadzone, z czerwonymi tęczówkami, patrzące na świat z pogardą i znudzeniem.
Proszę Państwa, szanowny Lord Voldemort!
Istota jakby po chwili zdała sobie sprawę, gdzie się znajduje. Spojrzała na śmierciożerców, by po chwili na jej twarz wpełzł uśmiech. Bynajmniej nie serdeczny.
- Rozejdźcie się. Za chwilę zdeptajecie naszego szanownego gościa i co to będzie za brak wychowania? - powiedział tylko chłodno, po czym usiadł na wielkim i wygodnym krześle z czerwonym obiciem. Otaksował wzrokiem nagą kobietę w zamyśleniu i podrapał się nieznacznie po brodzie. Spojrzał na swoich ludzi, stojących w rozproszeniu. Głupcy. Na każde jego zawołanie. Lecz oczekiwali egzekucji, to ją dostaną!
Od kiedy Ty to taki troskliwy...
- Witajcie, moi przyjaciele - ironia wypowiadać takie słowa w sali pełnej od tchórzy gotowych na każde jego skinienie pod groźbą śmierci - zebraliśmy się tutaj, aby ukarać tą nędzną szumowinę, jedynym na co zasługuje... Śmiercią. Nie przedłużając tego - kto chętne do wymierzenia sprawiedliwości?
W górę natychmiast zerwały się wszystkie ręce, z jedynym wyjątkiem. Najbardziej jednak do wypowiedzenia zabójczego zaklęcia, paliła się czarnowłosa Bellatrix Lestrange, co było zresztą do przewidzenia. Prawdziwa psychopatka, nie człowiek. Powinna już dawno trafić do Azkabanu, za zło, które wyrządziła.
Czarny Pan miał już jednak kogoś wytypowanego do egzekucji...
- Lucjuszu? Mój drogi, a może Ty?
Kobieta obrzuciła mężczyznę złowrogim spojrzeniem, bezskutecznie próbując przykryć to maską pogardy i poniżającego wzroku. Dosłownie kipiała ze złości.
- Mój Panie... - odezwała się przymilnie - mi daj spróbować... Nie zawiodę Cię! - kusiła, robiąc nieznaczny krok do przodu.
- Bellatrix, nie - rzekł tylko sucho Voldemort, spoglądając na nią przelotnie. Twardy ton jego głosu, sprawił, że czarownica wycofała się pokornie, psiocząc jednak wściekle w myślach. Czuła się upokorzona i wściekła do tego stopnia, że nagle śmierć mugolki stała się dla niej nieważna. Nie zamierzała w tym uczestniczyć. Nie spojrzała nawet na dumnego jak paw Lucjusza, wyjmującego zza pazuchy różdżkę z srebrnym wężem na nasadzie, który symbolizował jeden z Domów Hogwartu - Dom Węża. Jakby przyzwolenie do zabójstwa kogokolwiek było powodem do zadowolenia...
- Avada Kedavra!
Zielone, oślepiające światło zalało salę, pozbawiając życia jedno, niewinne istnienie...
***
Cześć, hej, witam na moim blogu. Mam nadzieję, że prolog się Wam spodobał i będziecie nadal zaglądać na mojego bloga.
Kiedy następny rozdział? Opublikuję go pod koniec sierpnia.
Trzymajcie się i miłych wakacji. ♥
Pozdrawiam cieplutko Olę!
nana~
Edit: Mam do Was parę słów. Ten blog powstał, abym poprawiła swoje umiejętności pisarskie,więc pierwsze rozdziały nie będą najwyższych lotów, za co przepraszam,jeśli ktokolwiek będzie to czytać.
Zaniedbałam się z pisaniem. Bardzo. A pisanie,dla siebie samej, w swoim zeszycie po pewnym czasie mnie zwyczajnie nudzi i sprawia,że porzucam opowiadanie po paru rozdziałach.
Posiadając bloga,będę posiadać pewną motywację do tworzenia.
Dziękuję,to tyle.
Pozdrawiam cieplutko!
Okej, a więc ja będę twoją motywacją ! ♥ Cudownie piszesz ! Bardzo mi się spodobał prolog <3 Był taki mroczny, dramatyczny. Naprawdę, świetnie ! Już się mnie nie pozbędziesz ^^ Lecę nadrobić rozdział, bo widziałam, że jest :)
OdpowiedzUsuń~Rennervate
dramione-nasz-maly-swiat.blogspot.com
P.S.: Byłoby mi miło gdybyś znalazła czas i wpadła do mnie :) Komentarze mile widziane :D